16 maja 2013

Good Night (Gute Nacht)

As a stranger I arrived
As a stranger I shall leave
I remember a perfect day in May
How bright the flowers, how cool the breeze

The maiden had a friendly smile
The mother had kind words
But now the world is dreary
With a winter path before me

I can’t choose the season
To depart from this place
I won’t delay or ponder
I must begin my journey now

The bright moon lights my path
It will guide me on my road
I see the snow-covered meadow
I see where deer have trod

A voice within says – go now

10 maja 2013

5 maja 2013

Szukałem w sobie podobnych dlatego boli to tak mocno
Żeby nie zwariować trzeba uciec w samotność

Czuje jakby piasek na plaży nikt nie zabroni mi marzyć
Wędrować tak długo aż sens i spokój znajdę

To techno polis mnie męczy
Wysysa z krwią rozsądek zwiększa się świata majątek
Lecz coraz bardziej znika człowiek
Tylko w snach mnie tu nie ma
I tylko w snach czuję radość
Otwieram oczy i zamiast plaży znów miasto

Chce byś wysłuchał tych słów o jedno proszę pozwól
Znajdź w sobie siłę na dobro na wiedzę i na rozum
Zatrzymajmy się w pędzie nikt nie pamięta po co biegnie
Czy na pewno po szczęście czy sam bieg nie jest biegu sensem
Nic nie jest pewne ja przecież sam wciąż pytam
Szukam sposobów by kiedyś polecieć jak Ikar
Na skrzydłach tej wolności
I jeśli mam jak on spaść to spadnę jak on
Ale szczęśliwy bo żyłem naprawdę

Eldo "Plaża"

5 kwietnia 2013

Żyję przygnębiony niepokojem,
Po co starałem się nadaremnie?
Na co mi wszystkie nauki,
Skoro i bez tego wszystko jest jasne.
Dziecko walki dobra i zła
I śmierć sterczy jak kość na zewnątrz.
Jedynie złote kopuły
Potajemnie wciąż ogrzewają duszę.
Z gąszczu życia wejdę do świątyni
Czyż to nie tak podróżnik, gdy wybłaga u Boga,
ujrzy gwiazdę na niebie,
by znowu wejść na drogę.


Tatiana Jesieniewa w przekładzie Ludmiły Miszta i Michała Panaisuka
z broszury do spektaklu "Jeszua" Krzysztofa Knurka

20 marca 2013

Kundera o miłości na dziś

"Przypomniał sobie znany mit z Uczty Platona: ludzie byli najpierw hermafrodytami i bóg przedzielił każdego człowieka na dwie połowy, które od tego czasu błądzą po świecie szukając się nawzajem. Miłość jest tęsknotą po utraconej połowie nas samych.
Przypuśćmy, że tak jest; że każdy z nas ma gdzieś na świecie partnera, z którym kiedyś tworzył jedno ciało. Ta druga połowa Tomasza to była dziewczyna ze snu. Ale człowiek nie odnajdzie drugiej połowy siebie samego. Zamiast niej poślą mu w koszyku po wodzie Teresę. Co się jednak stanie, kiedy później naprawdę spotka kobietę, która była mu przeznaczona, drugą połowę siebie? Kogo wybierze? Kobietę z koszyka czy kobietę z mitu Platona?"

Cytat z Nieznośnej Lekkości Bytu. 
Oczywiście, zamieściłam cytat wyrwany z kontekstu, jednakże nie jest Wam on potrzebny. Chodziło mi o sam koncept. Koncept, który przykuł moją uwagę w momencie, gdy sama zadaję sobie pytanie o definicję "miłości".

15 marca 2013

I made a fanpage on facebook for all of you, readers. I will put there all of my posts which will appear in here and also some additional things, e.g. music.
Here is the adress:
http://www.facebook.com/pages/Wondrously-sentient/112402858949998 Feel free to share it with some people if you find it worth it. I also encourage you to share your thoughts in it. Hope we will all build magical world and develop some thoughts to free our minds. xx

11 marca 2013

I had a dream. I was sleeping in it and desperately trying to wake up but I couldn't. All of my limbs were paralysed and I opened my eyes but couldn't see anything. I got into panic, I felt so weak because I knew I am still in a half dream and as much as I tried to come to reality I couldn't. I would never suspect sleeping could make feel so tired.

3 marca 2013

Jaki ból sprawia uświadomienie sobie nicości i błahości celu naszych oczekiwań, gdy zostają wreszcie spełnione! Lepiej jest jest czekać, spodziewając się rzeczy nieosiągalnych nawet, niż mieć wiedzę, że się posiada nikły zaledwie cień dawnych pragnień.

Herling-Grudziński Inny świat

2 marca 2013



My life is like a wound I scratch so I can bleed
Regurgitate my words, I write so I can feed
And Death grows like a tree that's planted in my chest
Its roots are at my feet, I walk so it won't rest

Oh, Baby I am Lost...

I try to push the colors through a prism back to white
To sync our different pulses into a blinding light
And if love is not the key. If love is not a key.
I hope that I can find a place where it could be

I know that in your heart there is an answer to a question
That I'm not as yet aware that I have asked
And if that tree had not drunk my tears
I would have bled and cried for all the years
That I alone have let them pass

Oh, Baby I am yours...

1 marca 2013

"(...) bedziesz musial (...) twoje skomplikowanie jeszcze bardziej skomplikowac. Zamiast zaciesniac swoj swiat, zamiast upraszczac swoja dusze, bedziesz musial do tej twojej bolesnie rozszerzonej duszy przyjmowac coraz wiecej swiatla, w koncu caly swiat, aby moze kiedys dojsc do kresu, do spokoju. Tą drogą szedl Budda, ta droga szedl kazdy wielki czlowiek, jeden swiadomie, drugi nieswiadomie, i tak daleko, jak mu sie szczescilo w tym ryzykownym przedsiewzieciu."

Hermann Hesse Wilk Stepowy

26 lutego 2013

Kiedyś napotkałam gdzieś cytat, że najważniejsze w życiu to wcale nie być silnym, ale czuć się silnym. Nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała podważyć tego stwierdzenia. A jako, że jestem przeciwna przyjmowaniu masek i otaczania się hipokryzją wysuwam zupełnie inny wniosek. Jakże ważne jest budowanie swojej wewnętrznej siły, opartej na ustawicznym obserwowaniu siebie, na spostrzeganiu swoich małych i dużych kroków naprzód. Rozpatrywanie każdego bólu, który umocnił. Ostatnio, przeglądając zdjęcia, które przypomniały mi stany emocjonalne, które przeżywałam, pierwszy raz od długiego czasu się popłakałam. Nie były to łzy smutku, przeciwnie, łzy podniecenia, jak wiele przetrwałam, jak ta przerażona, zagubiona dziewczynka zamienia swe chwiejne dreptanie na pewny krok. Wciąż mam dni, takie jak ten, gdy nie mogę spać, biorę prysznic i otulona jedynie ręcznikiem, siadam na podłodze i czuję przerażającą, ale jakże oczyszczającą pustkę, wynikającą, ze świadomości, że tylko ja, ja jedyna jestem w stanie sprostać swoim myślom. Stan trwa kilka godzin, myśli krążą, osiadają na mych barkach, do tego stopnia, że mogę je dotknąć, wreszcie zaczynam się nimi bawić. Każde małe zwycięstwo nad tymi myślami jest umocnieniem mojej wewnętrznej siły. Przyjmując na siebie stany innych zauważam, że dzięki temu, mogę im pomóc, bo ja w tym miejscu już byłam. Oczywiście, że łatwiej byłoby udawać, że nic mnie nie mierzwi, że nic mną nie wstrząsa, ale jakże smutna byłaby świadomość, że tchórzliwie uciekam od samej siebie, stoję w miejscu. Czasami zadaję sobie pytanie, czy potrzebuję innych. Oczywiście, że tak. Czasami w zapętleniu nie potrafię dostrzec bieli bieli, a kolory mieszają się chaotycznie, kompletnie zaburzając percepcję. Ale jedno wiem na pewno, że muszę wciąż tej wewnętrznej siły używać, nieustannie ją pielęgnować, bo nie zniosłabym świadomości, że moje stany są zależne od kogokolwiek, że obarczam kogoś czymś, czego on wcale może nie rozumieć. Po co to robić, po co zaburzać komuś jego wewnętrzną energię, gdy sama wiem, jak ciężko jest zharmonizować swoją. I jedyne o co mam do siebie pretensje w tym momencie, to brak odwagi. Odwagi do ekspresji uczuć, do realizacji pomysłów. Nie wiem jak długo jeszcze będę w tym stanie zawieszenia, być może jest to jedynie paskudna wymówka, hipokryzja, maska strachu, która jednak wciąż lubię zakładać. A przecież to musi być proste, przecież to jest proste, skoro każdy stan, niegdyś porażający mnie, jak ten dzisiejszy, wydaje mi się dziś tak błahy.

25 lutego 2013

again
the devil
wraps his arms around me

tighting twines on my soul

22 lutego 2013

Nie ma odpowiedzi
Wciąż
i czegokolwiek bym nie zrobiła,
jakkolwiek potężną iluzję równowagi posiadła,
już nigdy jej nie zaznam,

Wystarczyło raz otworzyć oczy.
I nawet jeśli moje ciało i rozsądek chcą się zatrzymać,
ja wiem, że i tak pójdę dalej.

Bezsensownie dalej.

________________________________________________________________

Ostatnio strasznie męczy mnie narastająca świadomość samej siebie kontrastująca z wizją i aspiracjami, które mi towarzyszą. Czy naprawdę jesteśmy w stanie zmienić swój los i siebie? A może nasze nieświadome zachowanie od lat młodzieńczych trwale odciska piętno na naszym żywocie i każda próba ingerencji jest sztuczna, wynaturzona i bezcelowa? Tak, jakby spojrzeć na siebie z perspektywy lalkarza, pociągającego za sznurki.