Rewolucja musi nadejść. Musi rozerwać obolałe płuca. Te płuca duszą się, wyciskają z ciała mokre krople, które chcą wyciekać, a wiedzą, że im nie wolno.
Jak przekreślić wszystko?
A może wyrzut sumienia jest niewłaściwy, skoro dysonans ubolewającej jednoznacznie wskazuje na maskę, której kilkunastoletnie noszenie odcisnęło blizny, których ona nie może (a może nie chce?) się pozbyć.
Nie dam rady, jestem za słaba na uprawianie hipokryzji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą all that she wrote. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą all that she wrote. Pokaż wszystkie posty
23 listopada 2013
28 sierpnia 2013
Słowa bledną na papierze
Gdzieś w oddali rozpływasz się Ty.
Mariaż myśli i emocji
tuli mnie dziś.
Nie wyjdę z łóżka przed połudnem
Obejmie mnie ramię własnych wizji
Myśli przypłyną znów
odcisną mą dłonią smutek tęsknoty
gnieżdzący się w otchłani papieru
By wciąż blednąć i powracać w sile.
Nie odpychaj tak okrutnie
Nie szydź tak dotkliwie.
Przysiądź do mnie, zdejmij maskę,
ja rozedrę czerń
okalającą me nagie ramiona.
Pękające szkło,
odurz się zapachem, nad nim unoszącym.
Nagi, bezbronny.
Parasole płaszcze, wstążki,
Tańczą w rytm samby w ten dzień.
Ona biegnie boso, bezbronnie tak.
Deszcz tuli jej nagie ramiona,
na które opadają jej kręcone włosy.
Chce czuć, chce biec, prawdziwiej, dotkliwiej.
Kochaj się ze mną czule w deszczu,
pośród błota, wilgoci i zapachu liści.
Gdzieś w oddali rozpływasz się Ty.
Mariaż myśli i emocji
tuli mnie dziś.
Nie wyjdę z łóżka przed połudnem
Obejmie mnie ramię własnych wizji
Myśli przypłyną znów
odcisną mą dłonią smutek tęsknoty
gnieżdzący się w otchłani papieru
By wciąż blednąć i powracać w sile.
Nie odpychaj tak okrutnie
Nie szydź tak dotkliwie.
Przysiądź do mnie, zdejmij maskę,
ja rozedrę czerń
okalającą me nagie ramiona.
Pękające szkło,
odurz się zapachem, nad nim unoszącym.
Nagi, bezbronny.
Parasole płaszcze, wstążki,
Tańczą w rytm samby w ten dzień.
Ona biegnie boso, bezbronnie tak.
Deszcz tuli jej nagie ramiona,
na które opadają jej kręcone włosy.
Chce czuć, chce biec, prawdziwiej, dotkliwiej.
Kochaj się ze mną czule w deszczu,
pośród błota, wilgoci i zapachu liści.
26 lutego 2013
Kiedyś napotkałam gdzieś cytat, że najważniejsze w życiu to wcale nie być silnym, ale czuć się silnym. Nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała podważyć tego stwierdzenia. A jako, że jestem przeciwna przyjmowaniu masek i otaczania się hipokryzją wysuwam zupełnie inny wniosek. Jakże ważne jest budowanie swojej wewnętrznej siły, opartej na ustawicznym obserwowaniu siebie, na spostrzeganiu swoich małych i dużych kroków naprzód. Rozpatrywanie każdego bólu, który umocnił. Ostatnio, przeglądając zdjęcia, które przypomniały mi stany emocjonalne, które przeżywałam, pierwszy raz od długiego czasu się popłakałam. Nie były to łzy smutku, przeciwnie, łzy podniecenia, jak wiele przetrwałam, jak ta przerażona, zagubiona dziewczynka zamienia swe chwiejne dreptanie na pewny krok. Wciąż mam dni, takie jak ten, gdy nie mogę spać, biorę prysznic i otulona jedynie ręcznikiem, siadam na podłodze i czuję przerażającą, ale jakże oczyszczającą pustkę, wynikającą, ze świadomości, że tylko ja, ja jedyna jestem w stanie sprostać swoim myślom. Stan trwa kilka godzin, myśli krążą, osiadają na mych barkach, do tego stopnia, że mogę je dotknąć, wreszcie zaczynam się nimi bawić. Każde małe zwycięstwo nad tymi myślami jest umocnieniem mojej wewnętrznej siły. Przyjmując na siebie stany innych zauważam, że dzięki temu, mogę im pomóc, bo ja w tym miejscu już byłam. Oczywiście, że łatwiej byłoby udawać, że nic mnie nie mierzwi, że nic mną nie wstrząsa, ale jakże smutna byłaby świadomość, że tchórzliwie uciekam od samej siebie, stoję w miejscu. Czasami zadaję sobie pytanie, czy potrzebuję innych. Oczywiście, że tak. Czasami w zapętleniu nie potrafię dostrzec bieli bieli, a kolory mieszają się chaotycznie, kompletnie zaburzając percepcję. Ale jedno wiem na pewno, że muszę wciąż tej wewnętrznej siły używać, nieustannie ją pielęgnować, bo nie zniosłabym świadomości, że moje stany są zależne od kogokolwiek, że obarczam kogoś czymś, czego on wcale może nie rozumieć. Po co to robić, po co zaburzać komuś jego wewnętrzną energię, gdy sama wiem, jak ciężko jest zharmonizować swoją. I jedyne o co mam do siebie pretensje w tym momencie, to brak odwagi. Odwagi do ekspresji uczuć, do realizacji pomysłów. Nie wiem jak długo jeszcze będę w tym stanie zawieszenia, być może jest to jedynie paskudna wymówka, hipokryzja, maska strachu, która jednak wciąż lubię zakładać. A przecież to musi być proste, przecież to jest proste, skoro każdy stan, niegdyś porażający mnie, jak ten dzisiejszy, wydaje mi się dziś tak błahy.
22 lutego 2013
Nie ma odpowiedzi
Wciąż
i czegokolwiek bym nie zrobiła,
jakkolwiek potężną iluzję równowagi posiadła,
już nigdy jej nie zaznam,
Wystarczyło raz otworzyć oczy.
I nawet jeśli moje ciało i rozsądek chcą się zatrzymać,
ja wiem, że i tak pójdę dalej.
Bezsensownie dalej.
________________________________________________________________
Ostatnio strasznie męczy mnie narastająca świadomość samej siebie kontrastująca z wizją i aspiracjami, które mi towarzyszą. Czy naprawdę jesteśmy w stanie zmienić swój los i siebie? A może nasze nieświadome zachowanie od lat młodzieńczych trwale odciska piętno na naszym żywocie i każda próba ingerencji jest sztuczna, wynaturzona i bezcelowa? Tak, jakby spojrzeć na siebie z perspektywy lalkarza, pociągającego za sznurki.
Wciąż
i czegokolwiek bym nie zrobiła,
jakkolwiek potężną iluzję równowagi posiadła,
już nigdy jej nie zaznam,
Wystarczyło raz otworzyć oczy.
I nawet jeśli moje ciało i rozsądek chcą się zatrzymać,
ja wiem, że i tak pójdę dalej.
Bezsensownie dalej.
________________________________________________________________
Ostatnio strasznie męczy mnie narastająca świadomość samej siebie kontrastująca z wizją i aspiracjami, które mi towarzyszą. Czy naprawdę jesteśmy w stanie zmienić swój los i siebie? A może nasze nieświadome zachowanie od lat młodzieńczych trwale odciska piętno na naszym żywocie i każda próba ingerencji jest sztuczna, wynaturzona i bezcelowa? Tak, jakby spojrzeć na siebie z perspektywy lalkarza, pociągającego za sznurki.
26 stycznia 2013
This feeling when you see more than is shown and can be read,
but at the same time you perception is disturbed
and you are not sure whether you can trust her or not.
Then you come to the point of panic.
Panic based on lack of real perception.
When you don't know how to act,
when you can't speak
because your words seem to be pointless
and your thoughts are cheating on you
so you cannot express anything
without the risk of being exposed to being a fool.
but at the same time you perception is disturbed
and you are not sure whether you can trust her or not.
Then you come to the point of panic.
Panic based on lack of real perception.
When you don't know how to act,
when you can't speak
because your words seem to be pointless
and your thoughts are cheating on you
so you cannot express anything
without the risk of being exposed to being a fool.
5 stycznia 2013
25 grudnia 2012
21 grudnia 2012
18 grudnia 2012
3 grudnia 2012
3 listopada 2012
1 listopada 2012
I can't even find any appropriate word to describe how wonderful my life is now. It's enough that my body expresses everything. I can feel it by gaining energy back from people I meet. They smile. Without a reason. It is an amazing time. I know what I am doing, I am doing it right, I understand some things that happened. I know the reason they happened. I don't know what will happen tommorow, but I will take it. Now I really started to understand a secret about energy sharing. I feel things that happen to me even before. It's all about to listen to your soul, and heart. They lead you. So freely.
2 października 2012
19 września 2012
20 maja 2012
Rozgoryczenie
uwalnia moje myśli, pozwala im, nieco frywolnie, płynąć w stronę upragnionego
portu, gdzie ideały swobodnie dryfują niczym kra podczas wiosennych roztopów.
Bez kompleksów, śmiało pokonuje wiążące je ograniczenia i wyzwala się, by
wreszcie zniknąć pod działaniem naturalnej kolei losu.
Przeżyć życie w
zgodzie ze swoimi ideałami, nawet za cenę nagości. Taki rodzaj nagości nie
krępuje, wręcz przeciwnie. Jest to nagość w pełni wyzwolona z ograniczeń i
sztucznych dodatków. Nagość nieujmująca, a wzbogacająca. Nagość powszechnie
nieakceptowana, unikana. Jej swobodny byt wyzwala w pełni.
15 marca 2012
9 marca 2012
5 marca 2012
4 marca 2012
oczyszczanie
- Nie wiem skarbie, pewnie się uczy.

Na szczycie gór, pośród uśmiechniętych i zrelaksowanych narciarzy, w pełni słońca, gdy jesteś sam ze sobą, z dala od codziennego zgiełku, gdy zostajesz z własnymi myślami i nie chcesz od nich uciekać. Zmierzasz się z nimi w nadziei na znalezienie odpowiedzi na pytania, które w normalnych warunkach nie docierają do Twojej świadomości, gdzieś głęboko ukryte, ujawniające się w snach.

Uwielbiam ten błogi stan równowagi mojej duszy, gdy rozmyślam, oczyszczam umysł, a jednocześnie widzę więcej. Kocham dumać. Na szczycie gór. Tęsknię.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

